Wyciągnął latarkę paluszek

hotmelt |sklep kulturystyka |Bulterier adopcje

„Wyciągnął latarkę paluszek i trzymał ją w tej samej ręce co igielnik, ściskając oba przedmioty razem, równolegle, tak by wszystko, co oświetli promień latarki, było jednocześnie dokładnie na linii strzału. Następnie pełznąc na brzuchu i podpierając się na łokciach dotarł do krawędzi i spojrzał w dół.
Ciemno jak w grobie. Nic nie widać.
Wycelował igielnik i latarkę jak umiał najdokładniej w miejsce, gdzie powinien znajdować się jego statek; położył palec na spuście, a drugą ręką odnalazł guzik latarki i nacisnął.
Wąski strumień światła trysnął w dół. Dobrze wycelował. W kręgu jasności znalazł się zarówno statek i kawałek ziemi, na której stał, jak i postać Anioła siedzącego cierpliwie na szczycie pojazdu.
Anioł podniósł wzrok i uśmiechnął się.
— Witaj, przyjacielu.
— Witaj — odrzekł Deeming i wystrzelił. Anioł siedział dalej na miejscu, z uśmiechem na ustach i oczyma zmrużonymi od blasku. Przez dłuższą chwilę nic się nie działo, aż w końcu, wciąż z uniesioną głową i twarzą rozjaśnioną uśmiechem. Anioł zsunął się sztywno z wierzchołka łodzi i opadł w tył, w skaliste koryto strumienia.
Deeming zgasił latarkę i powoli, mozoinie, zszedł w dół. Po omacku dotarł do pojazdu, otworzył kopułkę dotykając zamka zaprogramowanego na odcisk jego dłoni i wszedł do środka. Potem zaklął i wygramolił się na zewnątrz. Odnalazł skraj"strumienia i macał wzdłuż niego, aż ręce jego natrafiły na miękką, mocną tkaninę złocistej szaty. Raz jeden przelotnie błysnął światłem latarki i przestudiował widok, którego obraz zanikał już w jego siatkówkach. Anioł leżał na plecach, skręcony w pasie, tak że jego nogi pozostały zgięte, jak wtedy, kiedy Deeming do niego strzelił. Głowę miat odchyloną do tyłu, lecz Deeming jej nie widział; była pod wodą.“(13)

<<<< Opowiedzieliśmy już o tym co zaszło | Pewnego razu aresztowaliśmy >>>>

Gry Internetowe |Wycieczki Szkolne |hotele spa w górach